nie widzę przeszkód

neuroróżnorodny solobiznes w krainie czarów

Jak nauczyłam się PowerPointa czyli jeden z powodów dla których warto dbać o relacje

Lubię patrzeć na życie jak na ciąg zdarzeń, które nie mogłyby się wydarzyć, gdyby nie pewni ludzie i sytuacje. Pokażę Ci na moim przykładzie jak pomyślne zbiegi okoliczności mogą doprowadzić Cię do zupełnie innego miejsca w biznesie.

Mam przyjaciela. W czasach, kiedy pracowałam po 16 godzin na dobę, mieszkałam w jeziorze i miałam bardzo niskie stawki, mój przyjaciel miał kumpla/klienta, który potrzebował moich usług. Wynajął mnie do obsługi małego korpo, nazwijmy je A. W tym korpo pracowała dziewczyna, nazwijmy ją X. Dobrze nam się pracowało, dowoziłam tematy w terminie, ona świetnie organizowała materiały, współpraca prawie idealna (nie będę tu wywlekać pewnych faktów, bo nie tak trudno dojść do tego, jaka to była firma 😉 ) Generalnie wszystko git. Kiedy zwolniła się z pracy, bardzo szybko rozwiązałam współpracę z firmą A. X. niebawem zadzwoniła do mnie z pytaniem, czy nie chciałabym pracować dla jej nowego pracodawcy, nazwijmy go C. Pewnie, że chciałam! Nie dość, że nasza współpraca układała się zawsze idealnie, to nowy klient miał rozmach marketingowy i wysokie środki na realizację działań, więc lepiej być nie mogło. W trakcie trwającej kilka lat współpracy udało mi się m.in. zrealizować duży projekt IT i zaprojektować dziesiątki folderów, stoisk targowych, ulotek, oznaczeń, infografik, animacji, kolaży i jedną X. pewnie pamięta czego jeszcze. Ja się rozwijałam, rozwijał się klient. Szybko zgłosiła się do mnie pierwsza spółka – córka – firma D., potem kolejna – E., i jeszcze jedna – F… A później – kolejne firmy z polecenia.

W każdym nowym miejscu byłam zapowiedziana jako osoba niezawodna, kreatywna i świetnie zorganizowana. Doceniono moją komunikację i szybkość działania. Trafiłam do klienta z wysokim budżetem, a moja praca była bardzo komfortowa, bo moje projekty prowadziły działy marketingu, odpadały więc wszystkie problemy i komplikacje związane z zarządzaniem projektem, harmonogramowanie, kontakt z wykonawcami. Miałam po prostu zajmować się swoją pracą – projektowaniem. I ta wspaniała sytuacja wydarzyła się tylko dlatego, że mój przyjaciel docenił moje umiejętności, a X. stworzyła ze mną skuteczny duet.

Gdyby moja, tfu, niespokojna dusza mi na to pozwoliła – zostałabym w tamtym miejscu mojej kariery. Spore pieniądze, stała obsługa, tłumy szaleją. Ale nie byłam w stanie dłużej funkcjonować wyłącznie w takim miłym, bezpiecznym korpo świecie. Gdzie adrenalina? Gdzie walka? Nuda. Jednak rozsądek podpowiedział: zostaw 2 ulubione firmy, ale pozostałe projekty realizuj z bardziej dynamicznymi klientami. Tak też zrobiłam. Ten krok wpisał się doskonale w “model wszystko”!

Przyjacielowi jestem do dziś wdzięczna za to polecenie, które przetransforomowało moją firmę, pomogło mi wejść na wyższy poziom umiejętności, komunikacji, zarządzania i korzystania z narzędzi. A Power Point? Mało który projektant jest w stanie przełamać obrzydzenie do programów pakietu Microsoft, ja postanowiłam zmierzyć się z tym monstrum i okazało się, że im większa firma i większy budżet, tym więcej PowerPointa – bo wykresy, prezetancje inwestorskie i inne ważne dokumenty muszą mieć piękną oprawę na spotkaniach. Oczywiscie tu konieczne jest podpisanie NDA, bo to psssst…. sekrety!

Jednym słowem: Dawid, dziękuję! Przyjaźnimy się dalej. A X? Wciąż pracujemy razem, i oby trwało to jak najdłużej!!

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
guest
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments