nie widzę przeszkód

neuroróżnorodny solobiznes w krainie czarów

Historia pewnej paprotki czyli kim jest klient?

Miałam kiedyś taką klientkę: była urocza, wdzięczna, świetnie zorganizowana, płaciła bardzo dobrą stawkę. Współpraca była sielanką, do momentu incydentu z paprotką. 

Paprotka miała być ozdobą bardzo minimalistycznej publikacji. Tak minimalistycznej, że poza grą typografią, linią i przestrzenią nie było w niej innych elementów graficznych. Poza ta nieszczęsna paprotką. Trochę stres, ale spokojnie, to tylko paprotka. No nie. Okazało się, że nie. Powstało ponad 20 wersji ilustracji paprotki. Nie bardzo wiedziałam, co jest nie tak z kolejnymi wersjami, a klientka, wciąż przemiła, choć trochę zmęczona, nie była w stanie powiedzieć co konkretnie jej nie odpowiada. Wymęczyłyśmy wreszcie tę paprotkę, publikacja poszła do druku, wyszło super, choć na długo zapamiętałam uczucie frustracji z powodu tak długiego i trudnego procesu.

Po latach dowiedziałam się, że wcale nie chodziło o tę paprotkę. Nie chodziło też o mnie. W tamtym czasie w życiu mojej klientki przechodziło tornado, a jej profesjonalizm nie pozwolił tego w żaden sposób pokazać. Przeprosiła mnie za tę paprotkę, choć nie było takiej potrzeby, nie czułam negatywnych emocji związanych z tym projektem.

Gdyby to zlecenie było przeze mnie realizowane 10 lat wcześniej, możliwe, że doprowadziłoby do pomysłu na zmianę branży lub, ekhm, popełnienia przestępstwa. Na szczęście kiedy sytuacja miała miejsce wiedziałam już, że w takich sytuacjach najczęściej nie chodzi o moją pracę. Wiedza ta daje dobrą podstawę do budowania zdrowych relacji z klientem. Bo klient to też człowiek, może mieć gorszy dzień, miesiąc czy rok. To od usługodawcy zależy, czy chce być wyrozumiały i wspierający, czy woli wiać gdzie pieprz rośnie i nie mieszać się w kwaśne klimaty. Kiedy pojawiają się we mnie negatywne emocje względem klienta, myślę o paprotce, która przypomina mi, że tu nie chodzi o mnie. Czasem jednak świadomość tej “człowieczości” klienta prowadzi do pewnej pułapki. Myślę o sytuacji, kiedy klient wykorzystywał moje miękkie serce i dobre chęci do zleceń ponad siły lub w czasie niemożliwym do ich zrealizowania. Co więc można zrobić, żeby ustawić się w odpowiedniej konfiguracji względem klienta?

Przede wszystkim pamiętać o swojej roli. Jesteś specjalistą. Profesjonalistą. Przez lata dochodziłeś do coraz większej biegłości w swoim fachu. Lubisz swoją pracę i sprawia Ci radość rozwiązywanie problemów klientów lub wspieranie ich w działaniach w Twoim zakresie. To Ty jesteś im potrzebny! Oczywiście Ty też potrzebujesz klientów, ta relacja ma najwięcej sensu jeśli jest zrównoważona. Ale jako specjalista masz prawo powiedzieć stop. “Tego nie można zrobić tak szybko”, “Szanuję swój czas wolny, mogę wrócić do pracy w poniedziałek” albo “Czy możemy jeszcze raz porozmawiać o projekcie i wspólnie zastanowić się nad zasadnością i kierunkiem zmian?”

I życzę Ci, żebyś jak najrzadziej spotykał na swojej drodze ludzi, który próbują naruszać Twoje granice. A swoją klientkę od paprotki zapraszam na kawę i podróż sentymentalną, bo to dość stara historia…

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Notify of
guest
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments